niedziela, 17 września 2017

Ciasto drożdżowe z porzeczkami

Ciasto drożdżowe z porzeczkami

- i kruszonką


Zarówno aromat ciasta drożdżowego jak i smak czerwonych porzeczek przywodzi mi na myśl okres dzieciństwa i lato spędzone u babci. Wspomnienia większości z nas. Lato to czas idealny na wypieki drożdżowe z dodatkiem świeżych owoców. Po szale na ciasta z truskawkami, przyszedł czas na ciasta z dodatkiem jagód oraz kwaśniejszych, aczkolwiek bardzo zdrowych porzeczek. Po czerwone porzeczki warto sięgać ze względu na bogatą zawartość przeciwutleniaczy, witamin z gruby B, żelaza oraz wapnia. Ponadto, porzeczki wspomagają ukłąd odporności oraz poprawiają wygląd skóry. Są niezwykle przyjazne dla naszego układu pokarmowego. Warto po nie sięgać jak najczęściej, zarówno po świeże jak i przetworzone. Co prawda najlepszy sezon na porzeczki przypada na lipiec, a ten już dawno za nami, to swobodnie do wypieku można sięgnąć po owoce mrożone. Ciasto przygotowuje się szybko, a smakuje obłędnie. Idealnie do niego będzie pasować szklanka zimnego mleka. Szczerze zachęcam do przygotowania. 


Składniki:
  • 250 g czerwonych porzeczek
  • 600 g mąki pszennej
  • 1/2 kostki masło
  • 3/4 szklanki cukru
  • 12 g suchych drożdży
  • 2 szklanki mleka
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • cukier puder (opcjonalnie)
Kruszonka:
  • 1/2 szklanki mąki
  • 1/4 szklanki masła
  • 1/2 szklanki cukru

Przygotowanie:
  1. W misce połącz suche drożdże z mąką oraz szczyptą soli. Następnie, do miski wbij jajka. 
  2. W rondlu podgrzej mleko i rozpuść w nim masło z cukrem. Zawartość rondla wlej do miski z mąką. 
  3. Połącz wszystkie składniki przy pomocy drewnianej łyżki. Nakryj miskę ścierką i pozostaw na około 1-2 godziny do wyrośnięcia w ciepłe, bezwietrzne miejsce.
  4. W międzyczasie przygotuj kruszonkę poprzez wymieszanie palcami wszystkich składników ze sobą do powstania jednolitych grudek.
  5. Wyrośnięte ciasto przełóż na blachę wyłożona papierem do pieczenia. Na wierzchu ciasta rozprowadź oczyszczone porzeczki. Następnie oprósz całośc kruszonką. 
  6. Wstaw ciasto do piekarnika i piecz w temperaturze 180 stopni Celsjusza przez około 35 minut. Powinno być ładnie zarumienione. 
  7. Upieczone ciasto oprósz cukrem pudrem.




Smacznego!

niedziela, 3 września 2017

Sernik porzeczkowy na zimno

Sernik na zimno z porzeczkami

- smak kończącego się lata


Krzewy porzeczki zwyczajnej powszechnie można spotkać w całej Polsce. Porzeczka nie tylko zdobi polskie ogrody, ale przede wszystkim ceniona jest ze względu na swoje walory smakowe oraz zdrowotne. Jest bogatym źródłem witaminy C ora zwitaminy PP. Polska zajmuje wysokie miejsce na świecie pod względem uprawy porzeczki. Nic więc dziwnego, że kiedy przychodzi sezon na porzeczkę, chętnie po nią sięgamy przerabiając jej owoce na konfitury, dżemy i inne przetwory. Są dwa rodzaje ciast, które zawsze będą mi się kojarzyć z latem - w każdym z nich wykorzystuje się owoce sezonowe. Przede wszystkim, najprostsze w świecie ciasta drożdżowe z owocami sezonowymi. Drugim rodzajem jest sernik na zimno. Niby można go robic o każdej porze roku jednak nigdy nie smakuje mi tak samo dobrze jak latem z dodatkiem świeżych, kwaśnych owoców. Jak się okazało czerwona porzeczka pasuje do sernika na zimno fenomenalnie. Zachęcam do przygotowania, póki porzeczki w łubiankach czekają. 




Składniki:
  • 1 kg zmielonego twarogu
  • 150 g śmietanki 36%
  • 2 łyżki żelatyny
  • 1 opakowanie cukr wanilinowego
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 1 galaretka truskawkowa
  • 1 mała paczka biszkoptów
  • 1 szklanka czerwonyh porzeczek
Przygotowanie:
  1. Przygotuj galaretę zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu, pomniejszoną o 50 ml wody. Galaretkę przelej do miski i pozostaw do ostudzenia.
  2. Umyj porzeczki i oberwij owoce z gałązek.
  3. Zalej żelatyne 5 łżykami gorącej wody i mieszaj do momentu rozpuszczenia. 
  4. Włóż do większej miski twaróg, śmietankę, opakowanie cukru wanilonowego oraz cukier puder. Całość dokładnie wymieszaj. Następnie ni przerywając mieszania stopniowo dodawaj żelatynę. 
  5. Na dno formy, w której będzie przygotowywany sernik wyłóż biszkopty. Na wierzch biszkoptów rozprowadź masę serową. Wstaw naczynię z sernikiem do lodówki na około pół godziny.
  6. Po tym czasie na masę wyłóż równomiernie owoce czerwonej porzeczki, a następnie rozlej na wierzch lekko stężałą galaretkę. Ponownie włóż sernik do lodówki i poczekaj aż całość całkowicie stężeje. 















Smacznego!

poniedziałek, 31 lipca 2017

Węgierska zupa z fasolką szparagową

Zupa z fasolką szparagową i śmietaną

- po węgiersku


Kuchnia węgierska chociaż często, to jednak nie zawsze jest mocno przyprawiona czerwoną ostrą papryką. Czasami nie zawiera jej wcale. Bogactwo aromatu węgiersich potraw tkwi również w czosnku, cebuli  i pieprzu. Węgierscy kucharze potrafią tak zastosować powyższe, że ich dania są niezwykłe i niepowtarzalne. Należy pamiętać, że tradycyjna kuchnia węgierska, podobnie jak polska bardzo chętnie bazuje na warzywach sezonowych. Zupy węgierskie są nieocenione w smaku. Zupa z fasolką szparagową i śmietaną jest jednym z bardzo smacznych tego przykładów. Jest lekko gęsta i kremowa. Przygotowuje się ja bardzo szybko, a samo wykonanie jest nieskomplikowane. Jest to doskonaly pomysł na obiad w letniej porze - kiedy nie ma się ochoty na nic większego, a sama zupa to trochę za mało. W tym przypadku sama zupa to w sam raz. 



Składniki dla 2 osób:
  • 150 g ziemniaków
  • 1/2 cebuli, drobno pokrojonej
  • 1 łyżka masła
  • 1 płaska łyżeczka majeranku
  • 500 ml bulionu drobiowego
  • 250 g fasolki szparagowej
  • 200 g kwaśnej śmietany
  • sól, świeżo zmielony pieprz
  • natka pietruszki lub szczypiorek

Przygotowanie:
  1. Obrane i umyte ziemniaki pokrój w kostkę. Ziemniaki podduś na maśle wraz z cebulą. Dodaj majeranek, przypraw solą i pieprzem. Zalej bulionem i zagotuj, a następnie duś na wolnym ogniu przez około 15 minut.
  2. Oczyszczoną fasolkę pokrój w kawałki o długości mniej więcej 4 cm. 
  3. Lekko zmkisuj zupę w garnku. Dodaj śmietanę i zamieszaj. Wsyp pokrojoną fasolkę szparagową i gotuj przez blisko 10 minut na wolnymogniu.
  4. Dipraw zupę do smaku i rozlej na talerze. Przed podaniem  posyp posiekaną natką pietruszki lub szczypiorkiem.
Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Arabska. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita

Smacznego!

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Sałatka z buraków z miętą

Sałatka z buraków z miętą

- arabska rozkosz dla podniebienia


Kuchnia marokańska kształtowała się przez wieki pod wpływem interakcji wielu kultur. Na obecny smak marokańskiej kuchni w głównej mierze wpływ miała kultura arabska, andaluzyjska, berberyjska, śródziemnomorska z domieszką kuchni europejskiej i subsaharyjskiej. To co Maroko przejęło z kuchni śródziemnomorskiej to zamiłowanie do sałatek. w Maroku serwuje się rozmaite rodzaje sałatek. Sporządzane są zarówno z gotowanych, jak i z surowych warzyw. Podawane są na ciepło, jak rónież na zimno. Bardzo często przygotowuje się sałatki z warzyw typowych dla basenu morza śródziemnego jak z bakłażana, czy pomidora. Końcowy smak jednak różni się znacząco od tego do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Wszystko za sprawą sosu - te są bardziej wyraziste. Sałatka z gotowanych buraków z jogurtowym sosem miętowo-czosnkowym jest bardzo dobrym tego przykładem. Słodki smak buraka w zestawieniu z orzeźwiającą miętą i ostrym czosnkiem łaczą się w wyjątkowo dobrany tercet. Sałatka doskonale będzie smakować jako danie samo w sobie, ale jeszcze lepiej ją zestawić z falafelem lub pulpetami z mięsa mielonego. Zachęcam gorąco do przygotowania. 


Składniki dla 2 osób:

  • 3 buraki, ugotowane
  • 1 szklanka jogurtu naturalnego
  • 1 ząbek czosnku, drobno posiekany
  • 2 łyżki ziaren sezamu
  • 1 łyżeczka oleju sezamowego
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 garść świeżych listków mięty

Przygotowanie:
  1. Ugotowane i obrane buraki pokrój na ósemki. Możesz cząstki podgrzać na patelni z niewielką ilośćią oleju. 
  2. Przygotuj sos: przy pomocy blendera zmiksuj jogurt, z posiekaną miętą, sokiem z cytryny, sezamem, olejem sezamowym oraz czosnkiem. 
  3. Polej buraki przugotowanym sosem miętowo-czosnkowym. Podawaj ciepłe. 

Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Arabska. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita

Smacznego!

środa, 21 czerwca 2017

Ciecierzyca ze szpinakiem

Ciecierzyca ze szpinakiem 

- przyprawiona po marokańsku


Kuchnia arabska jaką znamy w obecnej postaci kształtowała się poprzez stulecia, stopniowo będąc pod wpływem kalifatu. Tamtejszą kuchnię, podobnie jak kulturę, można podzielić na arabski Zachód, czyli Maghreb oraz Wschód nazywany Maszrekiem. Do zachodniego Maghrebu należy m.in. Algieria, Maroko oraz Tunezja. Dania kuchni Maghrebu charakteryzują się znacznie większa ostrością w smaku aniżeli potrawy rodem z Maszreku. Maroko, jako kraj śródziemnomorski w głównej mierze bazuje na warzywach, rybach oraz owocach. Suszone warzywa strączkowe są podstawowym artykułem żywnościowym w krajach arabskich. Szczególnie mocno ceni sie cieciorkę, która wykorzystywana jest na wiele rozmaitych sposobów. Stosuje się ją m.in. do przyrządzania humusu, czy falafeli, a także dodaje się ja do zup, czy dań ryżowych. Tym razem sięgnęłam po przepis, w którym ciecierzyca pełni główną rolę. Jest to ciekawa propozycja na wegetariańskie danie obiadowe. Najlepiej smakuje na drugi dzień, kiedy przesiąknie smakiem i aromatem przypraw. Zachęcam do przygotowania. 



Składniki dla 2 osób:
  • 1 puszka ciecierzycy, opłukanej i odsączonej
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 cebula, posiekana
  • 2 ząbki czosnku, wyciśnięte
  • 1/2 łyżeczka mielonego cynamonu
  • 1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki kuminu
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżka świeżej mięty, posiekanej
  • 250 g szpinaku, posiekanego
Przygotowanie:

  1. W szerokim rondlu rozgrej oliwę i podsmaż na niej cebulę, czosnek, cynamon, słodką paprykę, kumin oraz kolendrę. Smaż do momentu, aż cebula zmięknie, a przyprawy zaczną wydzielać wyraźny aromat. 
  2. Dołóż do rondla ciecierzycę, posiekaną miętę, pomidory wraz zalewą oraz koncentrat pomidorowy. Duś na wolnym ogniu pod przykryciem przez około 10 minut.
  3. Dodaj szpinak i podgrzewaj bez przykrycia przez blisko 5 minut, aż liście szpinaku zwietczeją. Podawaj gorące.

Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Arabska. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita

Smacznego!

niedziela, 11 czerwca 2017

Węgierski gulasz wołowy

Węgierski gulasz wołowy

- z kwaśną śmietaną



Węgrzy są zakochani bez pamięci w papryce. Do większości węgierskich potraw narodowych dodawana jest papryczka - czy ostra, czy też łagodna. Papryka na Węgrzech była znana już od XVII wieku, jednak w tamtejszych książkach kucharskich pojawia się dopiero dwa wieki później. Dopiero wojny napoleońskie otworzyły jej drzwi do trwającej do dziś kariery. Początkowo papryka zastępowala pieprz. Mało kto wie, ale to na Węgrzech wyhodowano gatunki pozbawione ostrości. Dokonał tego w 1930 roku Ferenc Horváth. Jets to niekwestionowany wkład Węgier w historię światowej sztuki kulinarnej. Przechadzając się po węgierskich targowiskach podziwiać można zwisajace strąki suszonej papryki, wyglada to niezwykle malowniczo. Gulasz jest jednym z nardowych dań węgierskich. Składa sie z mięsa, cebuli i papryki. Nazwa pochodzi od pasterzy, którzy wypasali bydło na nizinach. Bydło nazywano gulya, a pasterza, który je wypasał – gulyás. Później z języka ludowego przejęto nazwę pörkölt, które wywodzi się od dawnego węgierskiego słowa pergelt, co dziś oznacza przypieczony, przyrumieniony. Pörkölt podawany jest na płytkim talerzu jako drugie danie. Gulasz jest daniem prostym i bardzo smacznym. Serdecznie zachęcam do przygotowania. 




Składniki dla 2 osób:

  • 500 g wołowiny
  • 2 cebule, pokrojone w piórka
  • 2 łyżki oleju
  • 2 łyżeczki ostrej mielonej papryki
  • 1 mała puszka przecieru pomidorowego
  • 3/4 szklanki bulionu mięsnego
  • 1 strąk czerwonej papryki
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany
  • sół, świeżo zmielony pieprz


Przygotowanie:
  1. Rozgrzej olej w szerokim garnku i smaż pokrojoną w paski wołowinę przyprawioną pieprzem aż ta się zarumieni. 
  2. Pod koniec smażenia dodaj koncentrat pomidorowy oraz mieloną paprykę (najlpiej wędzoną). Gotuj wszystko przez chwilę. 
  3. Do garnka wlej bulion mięsny i zagotuj. Dopraw solą i pieprzem. Gotuj gulasz nie  doprowadzając jednocześnie do wrzenia przez około 2 godziny na wolnym ogniu. 
  4. Na pół godziny przed końcem duszenia dodaj pokrojoną czerwoną paprykę. 
  5. Wyłóż gulasz do misek i podawaj z kleksem kwaśnej śmietany. Gulasz możesz podawać z makaronem, zacierkami czy też ziemniakami. 

Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Węgierska. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita

Smacznego!

czwartek, 8 czerwca 2017

Szwedzkie pulpeciki z tymiankiem

Köttbullar z tymiankiem

- szwedzkie pulpeciki z dodatkiem tymianku



Mimo, że Szwecja ma swobodny dostęp do morza oraz ogromną ilość jezior, nie oznacza to, że na szwedzki stół trafiają wyłącznie ryby i owoce morza. Owszem, w krajach skandynawskich jada się statystycznie więcej ryb niż w Polsce, Niemczech, czy innych krajach nadbałtyckich, jednakże Szwedzi równie chętnie co po ryby sięgają po inne rodzaje mięsa. Mieszkańcy kraju ze stolicą w Sztokholmie szczególnie wysoko cenią mięso wieprzowe oraz wołowe. Wachlarz wytwarzanych wędlin jest zaskakująco duży. Jeżeli chodzi o wędlinę, najpopularniejszą stanowi pochodząca z Falun falukorv, która często serwowana jest na kanapkach w porze śniadaniowej. Na mieście Szwedzi raczą się rozmaitymi gatunkami kiełbasek dostępnych w gatukök, czyli ichniejszych barach szybkiej obsługi. Niemniej jednak Szwedzi bardzo cenią również prostą kuchnie domową. Köttbullar, czyli małe mięsne pulpeciki stanowią szwedzką specjalność znaną na całym świecie. Drobno zmielone mieso z dodatkiem bułki namoczonej w mleku, jakiem, odrobiną musztardy i odpowiednio doprawione formowane są w małe kulki, następnie smażone na złoty kolor ze wszytskich stron. Köttbullar można serwować na wiele sposobów. Ze względu na swoje niewielkie rozmiary, świetnie sprawdzą się jako dodatek do sałatki, czy lunch do pracy. Tym razem postawiłam na szwedzkie pulpeciki z dodatkiem tymianku. Świetnie współgra z nimi sos śmietanowo-musztardowy. Przygotowuje się je szybko i sprawnie. Zachęcam do przygotowania. 



Składniki dla 4 osób:
  • 400 g mielonego mięsa wołowo-wieprzowego
  • 1 czerstwa bułka
  • 4 łyżki mleka
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka ostrej musztardy
  • 1 łyżeczka keczupu
  • 1 łyżeczka ziaren tymianku 
  • 4 łyżki mąki
  • sól, świeżo zmelony pieprz
  • olej do smażenia


Przygotowanie:
  1. Namocz bułkę w mleku. Rozmiękczoną bułkę wymieszaj z mięsem. Następnie dodaj musztardę, keczup oraz tymianek, Dopraw solą i świeżo zmielonym pieprzem.
  2. Dodaj mąkę, tak aby móc z niej uformować pulpety.  Formuj pupleciki wielkości orzecha włoskiego.  Smaż porcjami ze wszytskich stron na rozgrzanym oleju na złotobrązowy kolor do blisko 6-8 minut. 
  3. Podawaj na półmisku przybrane tymiankiem lub innymi ziołami. 

Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Swedzka. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita

Smacznego!

środa, 7 czerwca 2017

Serbski chłodnik ogórkowy

Chłodnik ogórkowo-jogurtowy

- orzeźwiający posiłek serbskim sposobem



Mieszkańcy Serbii cenią sobie życie na zwolnionych obrotach. Serbowie zwykli się nie spieszyć, żyć powoli i z wolna rozkoszować się wspólnym biesiadowaniem. Co prawda serbskie potrawy bywają tłuste i mocno przyprawione, a ich alkohol jest równie mocny, co kawa, która momentalnie stawia na nogi, to warto pamiętać, że 75 procent północnego terytorium Serbii zajmują grunty orne. Warzywa stanowia bardzo ważny składnik serbskiego menu, mimo, że prym wiodą przygotowywane w rozmaity sposób mięsa. Mimo, że Serbię trudno zaliczyć do krainy marzeń dla wegetarian, to są takie potrawy, które są złotym środkiem dla każdej z frakcji. Chłodnik ogórkowo-jogurtowy jest idealnym tego przykładem. Jest rześki w smaku, a jednocześnie pikantny.  Dodatkowo, co jest ogromnym atutem przygotowanie go zajmuje bardzo niewiele czasu. Kiedy spiekota na dworze trudno o jakiekolwiek chęci wobec przygotowania czasochłonnych i skomplikowanych posiłków. W przypadku tego chłodnika jest wszystko czego dusza umęczona upalnym latem potrzebuje  - rześkość, zdecydowany smak i lekkie nasycenie. Szczerze zachęcam do przygotowania. 


Składniki dla 2 osób:
  • 2 szklanki jogurtu naturalnego
  • 1/2 szklanki wody mineralnej
  • 1 ogórek szklarniowy, pokrojony w kostkę
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oleju
  • 1 mały pęczek koperku, drobno posiekanego
  • sól, świeżo zmielony pieprz
  • 2 kromki z ciemnego pieczywa (opcjonalnie)

Przygotowanie:
  1. Wymieszaj jogurt z wodą, pokrojonym w koste ogórkiem oraz koperkiem. 
  2. Rozetrzyj czosnek z solą i olejem, następnie połącz z jogurtem. Dokładnie wszystko wymieszaj. Wstaw chłodnik do lodówki na około 30 minut. 
  3. Opcjonalnie: przygotuj grzanki: pokrój w drobną kostkę kromki ciemnego pieczywa i podsmaż na odrobinie oleju. Chłodnik podawaj z grzankami, możesz ewentualnie skropić zupę olejem. 

Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Serbska. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita


Smacznego!

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Chłodnik z botwinki

Chłodnik z botwinki

- chłodnik botwinkowy, smaczny i zdrowy


Mimo, że w Polsce zwiemy chłodnik z botwiny litewskim, to tak samo powszechny jest w kuchni polskiej, co na Litwie. Podstawę chłodnika stanowi wspomniana botwina wymieszana ze zsiadłym mlekiem z dodatkiem ugotowanego jajka. Zsiadłe mleko zastępowane często jest kwaśną śmietaną, a współcześnie coraz częściej kefirem, maślanką, albo mniej kalorycznym, ale łatwo dostepnym jogurtem. Chłodnik składa się również z wielu dodatków takich jak świeży ogórek, szczypiorek oraz koperek. W wersji klasycznej do chłodnika dodawano również szyjki rakowe. Według przepisu Wincenty Zawadzkiej z książki "Kucharka litewska" z 1854 roku chłodnik przygotować powinno się z zielonego kopru, ugotowanej botwiny lub szczawiu, rosołu oraz śmietany. Tuż przed podaniem dodawano jajka ugotowane na twardo, drobno pokrojone ogórki, ugotowane szyjki raków, ryby, czy też cielęciny. Podobnego zamysłu wobec przepisu na chłodnik była Lucyna Ćwierczakiewiczowa, z tą różnicą, że zalecała dodanie białego barszczu w celu zakwaszenia zupy. Jak widać historyczna forma chłodnika znacznie różni się od tej, którą współcześnie podajemy na naszych stołach. Obecnie nie sporządza się zupy na rosole, jak również nie dodaje się samego mięsa, a lista dodatków warzywnych została wzbogacona. Chłodnik jest potrawą prostą w przygotowaniu i niezwykle smaczną. W upalne dni jest niezastąpionym posiłkiem. Szczerze zachęcam do przygotowania póki sezon na botwinkę trwa. 


Składniki dla 4 osób:
  • 1 pęczek botwinki, pokrojona w paski
  • 1 mały burak, pokrojony w kostkę
  • 1 mały pęczek koperku
  • 1 mały pęczek szczypiorku
  • 2 ogórki drobno pokrojone
  • 2 jajka ugotowane na twardo
  • 500 g zsiadłego mleka
  • 1 szklanka śmietanki
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
  • 2 rzodkiewki pokrojone na plasterki
  • sól, cukier


Przygotowanie:
  1. Ugotuj botwinkę oraz buraka w 500 ml z odrobiną cukru, szczyptą soli i sokiem wyciśniętym z cytryny. Odstaw do wystygnięcia. 
  2. Zmiskuj zsiadłe mleko ze śmietanką. Dołóż botwinkę , ogórki, pokrojone na ćwiartki jajka, szczypiorek, koperek oraz rzodkiewkę. Wstaw do lodówki do schłodzenia. odawaj zimne. 



Danie pachnące ziołami 4. 

Smacznego!

poniedziałek, 29 maja 2017

Lubelski Smak

Lubelszczyzna od kuchni

- czyli krótka wyprawa po województwie lubelskim


Lubelszczyzna jest wyjątkowym regionem, pełnym niezwykłych krajobrazów, które można podziwiać godzinami. Ziemia Lubelska to rożnorodne lasy, pola pełne zbóż i żółto kwitnącego rzepaku, owocowe sady. Miejski krajobraz Lubelszczyzny jest również pełen ujmujących widoków. Zwiedzając ziemie lubelskie, poza wojewódzką stolicą warto udać się również do pełnego atrakcji Kaziemierza Wielkieo, ale również do malowniczego Zamościa, czy mniejszych miejscowości jak roztoczański Zwierzyniec, czy urokliwy Krasnobród. Lubelszczyzna ma typowo rolniczy charakter, a co za tym idzie nie zabraknie tu wyrobów mlecznych. Dobrą wizytówką jest tradycyjny ser zabłocki, czy bardziej komercyjny ser rycki. Ziemie lubelskie słyną także z wysoko cenionych miodów, ale także z owoców i warzyw. Lubelszczyzna słynie z produkcji chmielu, z którego korzysta jedna z najpotężniejszych polskich mareki piwowarskich PERŁA – Browary Lubelskie S.A. Jak by się nie rozwodzić terytorium Lubelszczyzny jest bardzo urozmaicone i wypełnione niezwykłymi widokami, które warto zobaczyć na własne oczy. Podczas krótkiej wizyty na lubelskim szlaku jedzenia było wiele, na szczęście atrakcji nie tylko kulinarnych również. 


Szczypki


Szczypki są tym, o czym słyszałam do niedawna wyłącznie z opowieści, kiedy wspominałam o warszawskiej pańskiej skórce. Wyobrażałam sobie je wtedy nieco zbliżone smakiem, czy konsystencją do znanego mi rarytasu. Rzeczywistość mnie miło zaskoczyła. Niby panska skórka i szczypka to prawie sam cukier, a jednak wykonanie tak dalece od siebie inne. 



Szczypka  jest przysmakiem regionalnym rodem z Lubelszczyzny.  Powstaje na bazie cukru, smakiem przypomina chrupką watę cukrową. Ów wyrób cukierniczy ma postać laseczki, która wygladem przypomina nic innego jak właśnie szczapę drewna Stąd też sie wzięła nazwa tego lubelskiego smakołyku. Pochodzi od słowa "szczapa", która jest określeniem kawałka rozłupanego wzdłuż włókien drewna przesyconego żywicą. Szczapy służą do rozpalania ognia w kominku, czy piecu. Szczypki powszechnie sprzedawane są w okresie odpustu. Oryginalnie szczypka była dostępna w kolorze białym. Podobnie jak w Warszawie kramy wystawione przy kościele oferuje pełen wybór obwarzanków, tak na Lubelszczyźnie obecnie można przebierać w kolorach szczypek. W zależności od koloru, różnią się odrobinę walory smakowe szczypki. Jak łatwo się domyśleć żółte mają lekko cytrusowy posmak, beżowe kakaowy, fioletowy przypomina smakiem owoce lasu. Ze szczypką jest jak z winem - im starsza tym lepsza. Świeże szczypki bywają bardzo twarde. Te które wygrają z łakomstwem człowieka z upływem czasu kruszeją i zmieniają się w autentyczną rozkosz dla podniebienia. Mimo, że to jakby nie było cukier w cukrze, jest to bardzo ciekawy i smaczny lubelski rarytas. 


Szwedzki stół z Zamościa


Schody do Ratusza na Rynku Wielkim

Zamość jest drugim największym miastem województwa lubelskiego. Mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów jest jednym z najważniejszych miast tego regionu. Jest to miasto twierdza. Zostało założone w 1580 roku przez Jana Zamoyskiego, a zaprojektowane przez włoskiego architekta Bernardo Mornado. Zamość jest doskonałym przykładem późnorenesansowej myśli urbanistycznej w Europie. W pełni zasłużyło sobie na miano nazw takich jak "Perła Renesansu" czy "Padwa Północy". Nie dziwi zatem fakt, że Zamość figruje na światowej liście dziedzictwa kultury UNESCO. Chlubą miasta jest jego malowniczy Wielki Rynek, na którym znajduje się Wielki Zamojski Ratusz wraz z 52-metrową wieżą, katedra oraz szereg barwnych kamienic udekorowanych podcienami, za sprawą których Zamość określany jest rónież jako miasto arkad. Wspomniane kolorowe kamienice ormiańskie są tym, co jest znakiem rozpoznawczym dla Zamościa. Posiadają własne nazwy, najbardziej znane to wilczkowska, "pod aniołem", "pod małżeństwem", a także abrekowska, szczebrzewska, turobińska, czy linkowska. Powstały one głównie w połowie XVII wieku. 

Kamienice Ormiańskie przy Rynku Wielkim 

Wiosną i latem Rynek Wielki w Zamościu staje się miejscem wielu imprez kuturalnych, sportowych oraz handlowych. Małe kramy rozstowione na rynku pełne są lokalnych produktów takich jak swojskie chleby, wędliny, czy zabawki dla dzieci. Mało kto wie, ale to na Wielkim Rynku w Zamościu znajduje sie najstarsza polska apteka. Zostala założona w 1616 roku przez doktora medycyny Szymona Piechowicza. Pewna anegdota dotycząca Zamościa głosi, że szwedzki król Karol X Gustaw wprosił się na śniadanie do Jana Sobiepana Zamoyskiego, chcąc przy okazji skłonić go do poddania miasta. Jan Zamojski przyjął króla poza murami miasta, za wystawnie zastawionym stołem, jednak w celu poniżenia szwedzkiego króla przy stole nie było krzeseł. Od tego czasu style jedzenia na stojąco określany jest jako "szwedzki stół". 

Zamojska Manufaktura Słodyczy:


Ręcznie wyrabiane cukierki oraz czekolada z wiśnią

Tuż przy Wielkim Rynku znajduje sę Zamojska Manufaktura Słodyczy „TĘCZA”. Stanowi ona nowość w tym regionie. Wszystkie produkty są ręcznie robione na oczach klientów, a proces produkcji opiera sie na recepturze z XVII wieku. Specjalnością tej słodkiej manufaktury są cukierki i lizaki we wszystkich kolorach tęczy. Na chwile obecną zamojska "TĘCZA" oferuje ponad 30 smaków, w tym rzadko spotykaną lukrecję, czy uwielbianą przez wszystkich kukułkę. Amatorzy czekolady również odnajdą się w sklepie - ręcznie robionych czekoladek jest kilka rodzajów. Sama pokusiłam się na czekoladę deserową z wiśnią. 


Browar Zwierzyniec


Browar w Zwierzyńcu został założony w ramach Ordynacji Zamojskiej przez Stanisława Kostkę Zamoyskiego na początku XIX wieku. Pierwsze budynki przynależne do browaru powstały w miejscu dawnej rezydencji Zamoyskich. Za uruchomienie produkcji piwa odpowiadał szkocki piwowar John McDonald. W latach 1806-1810 warzono w nim piwo angielskietypu porter. W 1810 roku browar uległ pożarowi, został jednak szybko odbudowany, a następnie unowocześniony o mazynę parową i młyn do przemiału słodu. W okresie I wojny światowej zakład został zniszczony i na krótko jego działalność została chwilowo wstrzymana. Po II wojnie światowej browar został znajcjonalizowany. Przez kolejne lata browar był modernizowany i rozbudowywany. Obecnie dzierżawcą browaru jest znana firma Perła - Broway Lubelskie. Mimo, że browar Zwierzyniec nie należy do największych na świecie, to warto go odwiedzić i skosztować lokalnego piwa. 


Roztoczański Park Narodowy


Droga z Browaru Zwierzyniec do Roztoczańskiego Parku Narodowego zajmuje kilka minut. Ten urokliwy park nardowody został utworzony dosyć późno, bo dopiero w 1974 roku. Dyrekcja Parku ma siedzibę właśnie w Zwierzyńcu, w Pałacu Plenipotenta. Symbolem parku jest konik polski, przodek tarpana, którego hodowla w Roztoczańskim Parku Narodowym istnieje od 1982 roku. Koniki, żyją bez ingerencji człowieka, a dokarmiane są wyłącznie w czasie trwania zimy. Mało kto wie, ale to własnie Roztoczański Park Naodowy jest najbardziej zalesionym parkiem nadowym w Polsce. Dzięki czemu jest to ornitologiczne eldorado dla amatorów podglądania ptactwa. Spacer po lasach Roztocza, mimo dosyć dużej ilości turystów, na pewno relaksuje. W drodze powrotnej można zahaczyć o wystawę pszczelarską Sklepu Ulik położoną przy muzeum Roztoczańskiego Parku Narodowowego. Mimo, że wystawa jest niewielka to można się dowiedzieć bardzo interesujących rzeczy na temat budowy samego ula, jak również o jego historii. Przy okazji w uroczym drewnianym sklepiku można zaopatrzeć się w różnego rodzaju miód, oryginalne świece wioskowe, czy pyłek pszczeli.