poniedziałek, 18 grudnia 2017

Poznańskie szagówki

Szagówki

- czyli poznańskie kopytka


Każdemu z nas od czasu do czasu zdarza się iść na szagę. A czymże jest szaga? W gwarze wielkopolskiej oznacza to drogę na skróty. Poznaniacy nie tylko chodzą na szagę, ale także tną i kroją na szagę - czyli najprościej ujmując pod skosem. Popularne w Poznaniu kopytka nazywane szagówkami to krojone skośnie kluski przygotowywane z uprzednio ugotowanych ziemniaków, mąki i jajka. Ziemniaki, stanowią kluczową rolę w kulturze kulinarnej Wielkopolski. To właśnie XIX wiek zadecydował o odrębności wielkopolskiej kuchni, czyli wiek w którym na tym terenie rozpowszechniły się ziemniaki. Osiagnęły one szczyt popularności, a kuchnie wielkopolską od tego czasu utożsamiano głównie ze spożyciem ziemniaków, gwarowo nazywanych pyrami. Potrawy z ziemniaków i mąki stanowiły podstawę wyżywienia większości ludności regionu. Ziemniaczane szagówki serwowane są zwyczajowo z sosem jako dodaek do mięs, ale mogą być także podawane samodzielnie z kapustą, czy podsmażoną cebulą i boczkiem. Jest to danie nieskomplikowane i sycące. Szagówki, to doskonały pomysł na obiad, kiedy w garnku zostały ziemniaki z poprzednieo dnia. Zachęcam do przygotowania.


Składniki dla 4 osób:
  • 1 kg ziemniaków, ugotowanych i zmielonych
  • 200 g mąki 
  • 1 jajko
  • sól

Przygotowanie:
  1. Z ziemniaków, mąki i jajka zagnieć zwarte ciasto. Podziel na kawałki, a następnie uformuj wałeczki o średnicy około 3 cm., lekko spłaszcz przy pomocy noża i pokrój pod skosem.
  2. Wrzuć kopytka do osolonej wrzącej wody i gotuj przez około 15 minut - czyli do momentu aż szagówki wypłyną na powierzchnię. 
  3. Szagówki polej tłuszczem lub usmażoną cebulą z boczkiem i podawaj od razu.


Smacznego!

sobota, 16 grudnia 2017

Kurczak z południowych Indii

Kurczak z południowych Indii

- z mleczkiem kokosowym i zieloną fasolką



Indie tworzą mieszankę religijno-kulturową. Ziemie Półwyspu Indyjskiego zamieszkiwane są przez hindusów, muzułamanów, chrześcijan, sikhów i innych. Przekonania religijne miały ogromny wpływ na sposób i rodzaj spożywanych pokarmów. O ile północ Indii w dużej mierze zamieszkiwana jest przez większość hinduską, to południowe Indie zdomiwane są przez ludność wyznania muzułmańskiego. Jak wiadomo, w kuchni muzułmańskiej rodziny nie należy spodziewać się wieprzowiny na talerzu, zaś wśród wyznawców hinduizmu nie idzie uświadczyć mięsa wołowego. Złotym środkiem wydaje się być mięso drobiowe. Z tego też powodu wszelkie restauracje indyjskie w swoim non-veg menu prezentują okazałą listę potraw na curry z kurczakiem. Curry z kurczakiem z południowych Indii jest potrawą, która przypadnie do gustu każdemu, kto lubi mięso zanurzone w zawiesistym sosie o lekko pikantnym smaku. Jest to danie idealne, dla tych którzy dopiero rozpoczynają swoją podróż po kuchni indyjskiej - nie pali żywym ogniem, a lekko i delikatnie stopniowo rozpala podniebienie. Kurczak z południowych Indii to trafiony pomysł przy dzisiejszej aurze - rozgrzewa ciało, a zmysły zabiera daleko w kraine kolorów i ciepła. 


Składniki dla 4 osób:
  • 2 łyżki oleju roślinnego
  • 1/4 łyżeczki nasion kozieradki
  • 1 łyżeczka przyprawy curry
  • 1 duża cebula, drobno posiekana
  • 3 ząbki czosnku, zmiażdżone
  • 1 łyżka startego imbiru
  • 1 małą czerwona papryczka chilli 
  • 1 łyżka mielonej kolendry 
  • 2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
  • 1 łyżeczki mielonej kurkumy
  • 3/4 łyżeczki mielonego kopru 
  • 1 łyżeczka soli
  • 500 g filetów udek z kurczaka
  • 400 g pomidorów z puszki 
  • 1/4 szklanki bulionu drobiowego 
  • 300 g fasolki szparagowej
  • 1 puszka mleczka kokosowego
  • 1 łyżka soku z cytryny


Przygotowanie:
  1. Na rozgrzanym oleju smaż nasiona  kozieradki, aż zaczna wydzielać aroamt. Dodaj cebulę, czosnek, imbir, chilli i smaż stale mieszając aż cebula się zeszkli.
  2. Dołóż wszystkie mielone przyprawy wraz z solą. Smaż energicznie przez blisko minutę. 
  3. Dodaj udka z kurczaka, nieodsączone, ale rozgniecione pomidory z puzki oraz bulion. Całość wymieszaj i gotuj pod przykryciem przez około 30 minut na wolnym ogniu. Zdejmij garnek i gotuj przez następne 20 minut na małym ogniu, aż sos zgęstnieje. 
  4. Dodaj fasolkę szaparagową oraz sok z cytryny gotuj przez następne 10 minut na wolnym ogiu bez przykrycia aż fasolka stanie się miękka. Podawaj z ryżem lub chlebkami naan lub roti. 

Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Indyjska. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita

Smacznego!

czwartek, 30 listopada 2017

Amerykańska zupa dyniowa

Amerykańska zupa dyniowa

- na listopad, na Halloween


Kuchnia amerykańska stanowi odzwierciedlenie historii Stanów Zjednoczonych. USA jest mieszanką kulturową ludzi z każdego zakątka świata, dlatego też wiele poplarnych amerykańkich potraw swoje źródła ma innych rejonach świata. Niemniej jednak chociażby niemiecki hamburger, włoska pizza, czy meksykańskie burrito kojarzą się nieodzownie z kuchnią amerykańską. Południowa część Stanów Zjednoczonych ukształtowana została w głównej mierze przez imigrantów z Afryki, Francji oraz Meksyku. Natomiast kuchnia azjatycka rozpowszechniona została mniej, czy bardziej rónomiernie w większości stanów. Nie sposób nie wspomnieć o ogromnym wpływie kuchni angielskiej, która do dzisiaj ukształtowana na modłę amerykańską określana jest często jako tradycyjną. Cechą charakterystyczną tamtejszej kuchni jest przenikanie się sposobów przygotowywania posiłków. To czego nie można obywatelstwa amerykańskiego to dynia. Jest to ichnia chluba narodowa. Nigdzie indziej jak tam można spotkać tak imponujące wielkością okazy. Dynia wykorzystywana jest jako surowiec do ciasta i różnego rodzaju pieczywa. Jest to także świetny materiał na zupę. Sezon na dynię jest już u schyłku. Korzystając z faktu, że dziś ostatni dzień listopada postanowiłam przygotować zupę dyniową na Halloween. Zupa znacznie różni się od dotychczas przeze mnie przygotowywanych. Jest mniej pikantna i subtelnie słodka. Charakteru dodają jej listki tymianku. Rozgrzewa i idealnie nadaje się dla dzieci. Zachęcam do przygotowania. 




Składniki dla 2 osób:
  • 500 m bulionu z kurczaka
  • 200 g dyni
  • 200 g ziemniaków
  • 1 dymka
  • 1 marchewka
  • 1 łyżka listków tymianku
  • sól, świeżo zmielony pieprz

Przygotowanie:
  1. Pokrój miąższ z dyni zimeniaki w kostkę. Dymkę pokrój w krążki, zaś marchewki na ciekie plasterki.
  2. Zagotuj rbulion z kurczaka i dodaj kolejno dynię, ziemniaki, dymkę i marchewkę. Gotuj przez 15 minut na małym ogniu. Pod koniec gotowania dodaj tymianek. Dopraw solą i pieprzem. Wedle uznania możesz zmiskować zupę na krem. 


Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Amerykańska. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita

Smacznego!

wtorek, 28 listopada 2017

Turecka zupa chlebowa

Turecka zupa chlebowa

- z wołowiną


Chleb stanowi jeden z podstawowych składników codziennej diety człowieka. Znany jest od co najmniej 10-11 tysięcy lat. Chleb odgrywa nie tylko ważną funkcję jako pokarm, pełni także istotną rolę symboliczną w kulturze niemalże każdego społeczeństwa. Wypiekanie pieczywa stanowi w Turcji prawdziwą sztukę. Legenda głosi, że recepturę na chleb doskonały przezał tureckim piekarzom sam Adam po wygnaniu z raju, którą sam otrzymał od  archanioła Gabriela. Podobnie jak w kulturze polskiej, tak też i w tureckiej chleba nie powinno się wyrzucać. Nawet czerstwy można doskonale wykorzystać w kuchni. Po śląskiej wodzionce oraz niemieckiej zupie chlebowej czas na zupę chlebową prosto z Turcji. Jest to zupa, która na długo pozostanie w pamięci. Jej pomidorowo-paprykowy smak przypadnie do gustu nawet tym wybrednym. Turecka zupa chlebowa to idealny posiłek przy otaczającej coraz chłodniejszej aurze - rozgrzewa, ale co najważniejsze syci. Przygotowując ją spokojnie można pominąć drugie danie. Szczerze zachęcam do przygotowania. 



Składniki dla 2 osób:
  • 2 kromki pszennego pieczywa
  • 1/2 posiekanej cebuli
  • 1 pomidor
  • 1 posiekany ząbek czosnku
  • 1/2 czerownej papryki
  • 2 łyżki oliwy
  • 100 g mielonej wołowiny
  • 1 łyżeczka przecieru pomidorowego
  • 500 ml bulionu mięsnego
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • 2 łyżki gęstego jogurtu
  • liście mięty do przybrania


Przygotowanie:
  1. Pokrój chleb w kostkę i skrop połową oliwy. Praż na suchej patelni aż chleb stanie się chrupki i zarumieniony. 
  2. Dodaj do buliony mięsnego mięso, przecier pomidorowy wraz z pokorjonymi pomiodorem i papryką. Całość ugotuj, a następnie zmiksuj.
  3. Dopraw jogurtem, solą oraz świeżo zmielonym pieprzem. Rozlej zupę do misek i przybierz liścmi mięty. Podawaj gorące. 


Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Turecka. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita

Smacznego!

sobota, 25 listopada 2017

Niemiecka zupa chlebowa

Zupa z chlebem po niemiecku

- z krążkami cebuli



Kuchnia niemiecka, chociaż jest po sąsiedzku, to większość ludzi niewiele o niej wie. Wbrew obiegowym opiniom nie ogranicza się wyłącznie do kiełbasy i kapusty z ziemniakami. Chociaż trzeba przyznać, że często powyższe produkty pojawiają się na niemieckim stole. Potrawy kuchni niemieckiej są w większości tłuste, ale co za tym idzie również pożywne. Porcje na talerzu są tak duże, że człowiek na pewno nie odejdzie od stołu głodny. Kuchnia Niemiecka jest także różnorodna - przez dlugie lata kształtowały ją wpływy kuchni włoskiej, greckiej, hiszpańskiej, tureckiej, a nawet dalekowschodniej ale także sąsiedniej polskiej, czeskiej i słowackiej. Nie tak dawno temu pisałam o śląskiej wodzionce, ostatnio trafiłam na przepis bardzo podobnej w wykonaniu niemieckiej zupy chlebowej, która w przygotowaniu jest łudząco podoba. Zważywszy, że kuchnia śląska tworzyła się pod wpływem kuchni niemieckiej, powstaje pytanie skąd przyszedł pomysł na zupę z Polski, czy z Niemiec? Zupę przygotowuje się eskpresowo - wystarczy gotowy bulion, czerstwy chleb i pokrojona cebula. Pięć minut roboty i obiad gotowy. Rozwiązanie idealne dla studentów ze względu na niskie koszty, doskonała dla tych w pośpiechu. Zachęcam do przygotowania wszystkich dzisiejszych leniuchów. 




Składniki dla 2 osób:
  • 4 kromki czerstwego chleba
  • 1 cebula
  • 1 łyżka skalorowanego masła
  • 3 szklanki wywaru mięsnego
  • sól, świeżo zmielony pieprz

Przygotowanie: 
  1. Pokrój kromki w paski i rozłóż je na dwóch talerzach.
  2. Cebule pokrój w cienkie krążki. Podsmaż je na maśle na złotobrązowy kolor.
  3. Zagotuj wywar mięsny, następnie dopraw solą i pieprzem. Wlej wywar do talerzy z chlebem i przybierz krążkami z cebuli. Podawaj od razu. 

Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Niemiecka. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita

Smacznego!

czwartek, 16 listopada 2017

Wieprzowina z kurkami i makaronem

Makaron z wieprzowiną i kurkami

- potrawka na sposób niemiecki


Niewątpliwie największą popularnością wśród mięs w Niemczech cieszy się wieprzowina. Niemcy mają na wieprzowinę mnóstwo przepisów, każdy kawałek wieprzowiny znajdzie w kuchni niemieckiej swoje miejsce. Ów mięso chętnie się piecze, gotuje, marynuje, pekluje i wędzi. Niemcy słyną z szynek i kiełbas. Za najbardziej szlachetną część wieprza uznawana jest szynka. Szynka ze Schwarzwaldu cieszy się ogromną popularnością także w Polsce. Wursty, takie jak m.in. biała kiełbasa weißwurst, czy frakfurterki zdobyły sławę w najdalszych zakątkach świata. To właśnie z Niemiec pochodzą nasławniejsze kanapki współczesnego świata - hamburgery. Jednak to nie na tym kończy się mięsna kultura Niemiec. Bawaria słynie z golonki, Nadrenia z wieprzowego żołądka faszerowanego kawałkami wieprzowego mięsa. Niezaprzeczalnie Niemcy znają się na rzeczy, przeglądając przepisy ichniejszej kuchni trafiłam na przepis na makaron z wieprzowiną, kurkami i pieczarkami. Danie przygotowuje się szybko i jest obłędnie dobre. Idealne na rodzinny jesienny posiłek, kiedy na dworze panuje już chłód. Szczerze zachęcam do przygotowania. 


Składniki dla 4 osób:
  • 500 g schabu na kotlety, pokrojonego w paski
  • 1 łyżka masła
  • 1 cebula, posiekana
  • 250 g kurek
  • 200 g pieczarek
  • 250 ml mięsnego wywaru
  • 100 ml śmietany
  • 2 łyżeczki musztardy
  • 2 łyżeczki posiekanej natki pietruszki
  • szczypta cukru
  • 400 g makaronu typu wstążki
  • sól, świeżo zmielony pieprz
Przygotowanie:
  1. Usmaż kawałki mięsa na maśle. Dodaj cebulę oraz dobrze oczyczone grzyby. Smaż do zeszklenia cebuli. Dopraw solą i pieprzem.
  2. Do patelni z mięsem dodaj wlej wywar mięsny  oraz śmietanę. Gotuj do momentu zagęstnienia sosu. Dopraw musztardą, cukrem, solą i świeżo zmielonym pieprzem. 
  3. Ugotowany makaron al dente dodaj do mięsa z grzybami. Dokładnie wymieszaj. Rozłóż danie na talerze i podawaj oprószone posiekaną natką pietruszki. 

Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Niemiecka. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita

Smacznego!

środa, 18 października 2017

Kaszubska zupa z brukwi

Wryki

- kaszubska zupa z brukwi



Kaszubskie potrawy cechuje przede wszystkim prostota. Wykorzystuje bogactwo tego co jest w zasięgu ręki z lasów, jezior, łąk, morza, a także sadów i pól. Przygotowanie potraw kuchni kaszubskiej nie wymaga szczególnych umiejętności, ani co ważniejsze dużego nakładu czasu. Kuchnia kaszubska dopasowywała się do mieszkańców Kaszub, którzy cieżko pracowali i szybko spożywali swoje posiłki, by wrócić do pracy. To oszczędność czasu ukształtowała smaki kaszubskich potraw jakie dzisiaj znamy. Zupy gotowano bardzo syte, ale i pożywne. W zależności od pory roku wykorzystywano produkty z pól, ogrodów oraz lasów. Zupy gotowano nie tylko na mięsie, ale również z podrobów, kości, ryb, jednocześnie zabielając je mlekiem, śmietaną, czy też maślanką. Jedną z bardziej znanych kaszubskich zup jest zupa z brukwi, czyli wryki. Brukiew w okresie drugiej wojny światowej była bardzo częstym składnikiem wykorzystywanym w kuchni. Dzisiaj trudno dostrzec jej obecnośc wśród innych warzyw na targu. Co prawda brukwi nie powinno spożywać się za często, niemniej jednak od czasu do czasu warto po nią sięgnąć- chciażby dla przygotowania tej niewymagającej, ale pożywnej zupy. 


Składniki dla 4 osób:
  • 300 g wędzonego boczku
  • 1 pęczek włoszczyzny, drobno pokrojonej
  • 1 średnia brukiew, drobno pokrojonej
  • 3 ziemniaki, pokrojonych w drobną kostkę
  • 1 listek laurowy
  • sól, świeżo zmielony pieprz
  • słodka śmietanka 

Przygotowanie:
  1. Ugotuj boczek z listkiem laurowym i zimniakami, kiedy zacznie wydzielać się wyraźny aromat dodaj pokrojoną drobno włoszczyznę oraz brukiew. Gotuj do miękkości.
  2. Dopraw solą i pieprzem. Zdejmij z ognia i dodaj śmietankę. Podawaj gorące.



Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Polska. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita

Smacznego!

niedziela, 15 października 2017

Czeska potrawka z wołowiny

Czeska potrawka z wołowiny

- prosta i smaczna



Podobnie jak kuchnia polska, kuchnia czeska nie należy do lekkich, ani tym bardziej dietetycznych. Czechy nie są krajem stworzonym dla jaroszy. Na czeskich stołach zawsze jest miejsce na różnego rodzaju mięs. Prym dzierżą przede wszystkim pieczone mięsa, które najczęściej serwuje się z dużą ilością zasmażanej kapusty. Co prawda Czesi najchętniej sięgają po wieprzowinę, Tradycyjna kuchnia czeska nie mogłaby jednak zaistnieć w pełnej krasie bez drobiu, dziczyzny i wołowiny. Mięsa przyrządza się w rozmaitej formie, jednak jedną z bardziej lubionaych jest mięso duszone podawane w zawiesistym sosie podawne najchętniej z knedlikami. Poszukując ciekawej podróży kulinarnej po czeskiej kuchni trafiłam na przepis duszonej wołowiny z dodatkiem kminku i papryki. Potrawa rzeczywiście jest bardzo smaczna, a co ważniejsze prosta i nie wymaga większego zaanagażowania. Danie doskonale nadaje się na coraz chłodniejsze, pochmurne popołudnia - rozgrzewa i syci. Zachęcam do przygotowania. 


Składniki dla 2 osób:
  • 500 g wołowiny pokrojonej w kostkę
  • 2 duże cebule, pokrojone w plasterki
  • 3 łyżki oleju
  • 1 łyżka mąki
  • 1/2 łyżeczki mielonego kminku
  • 1 łyżeczka ostrej papryki, mielonej
  • sól, świeżo zmielony pieprz
Przygotowanie:
  1. Na dużej patelni rozgrzej olej. Pokrojone mięso oprósz pieprzem i kminkiem, wymieszaj, a następnie stopniowo podsmażaj.
  2. Obtocz w mące cebulę, dodaj do mięsa i smaż do zarumienienia. Dodaj ostrą papryke i zamieszaj. Dolej do patelni tyle gorącej wody, by pokryła ona w całości mięso. Całość duś na malym ogniu przez około 1,5 godziny. Pod koniec gotowania dopraw solą. Podawaj z ziemniakami, knedlikami lub pieczywem.

Przepis zaczerpnięty - zmodyfikowany z "Podróże kulinarne. Kuchnia Czeska. Tradycyjne smaki i potrawy" Rzeczpospolita

Smacznego!

poniedziałek, 9 października 2017

Polędwiczka w sosie grzybowym

Polędwiczka w sosie grzybowym

- polska klasyka jesienną porą



Sezon grzybowy trwa w najlepsze, a grzybobranie to w końcu sport narodowy Polaków. Rzeczywiście, na tle Europy Polacy wyjątkowo chętnie sięgają po grzyby podczas gotowania. O ile w innych krajach europejskich w kuchni wykorzystuje się niemalże wyłącznie pieczarki i kurki, to w Polsce wachlarz leśnych skarbów jest ogromny: podgrzybki, prawdziwki, opieńki, boczniaki to tylko początek długiej listy. Najłatwiej grzyby się suszy, aby móc później je wykorzystać w dowolnej ilości dodając do potrawy. Czasami wystraczy odrobina suszonych grzybów, aby nadać odpowiedni smak potrawie. Niekiedy jednak to grzyby wiodą w kuchni prym. Polędwiczki w sosie grzybowym to doskonały sposób na niezwykle smaczny i nieskomplikowany posiłek. Połączenie cebuli, tymianku, suszonych grzybów i śmietanki uwiedzie nie jedno podniebienie. Danie jest delikatne smaku i doskonale będzie pasować zarówno do ziemniaków, jak i kaszy, czy makaronu. Zachęcam do przygotowania. 


Składniki:
  • 1 mniejsza cebula, pokrojona w kostkę
  • 1 ząbek czosnku, posiekany
  • 2 łyżki masła
  • 1 polędwiczka wieprzowa ok. 400 g
  • 1/2 łyżeczki czerwonej słodkiej mielonej papryki
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku
  • 1 garść suszonych grzybów, najlepiej prawdziwków
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 4 ziana pieprzu
  • 1/3 szklanki gąrącej wody
  • 1/4 szklanki śmietany kremówki 30%

Przygotowanie:
  1. Zalej suszone grzyby gorącą wodą dzień wcześniej. 
  2. Zeszklij cebulę na patelni na maśle. Dodaj posiekany czosnek i chwilę podsmaż.
  3. Pokrój oczyszczoną z błonek polędwiczkę na 1cm plastry. Dopraw solą, świeżo zmielonym pieprzem i czerwoną papryką. Podsmaż plastry polędwiczki z obu stron na złoty kolor. Dodaj do patelni łyżeczkę suszonego tymianku oraz wymoczone grzyby. Nie wylewaj wywaru z grzybów. 
  4. Wlej na patelnię pół szklanki wywaru, w którym gotowały się grzyby gotuj przez 3 minuty na dużym ogniu, następnie zredukuj i gotuj przez chwilę, aby sos z patelni się zredukował. 
  5. Na koniec dodaj małe opakowanie słodkiej śmietanki i zagotuj. W razie potrzeby dodaj odrobinę mąki ziemniaczanej, jeżeli sos w dalszym ciągu będzie zbyt rzadki. Podawaj gorące z makaronem, kaszą gryczaną lub ziemniakami.






Smacznego! 

niedziela, 8 października 2017

Hala Gwardii

Hala Gwardii

- powrót do żywych


Bliźniacze Hale Mirowskie wschodnia i zachodnia, pierwotnie nazywane były Halami Targowymi. Nazwa nawiązuje do ich położenia na warszawskim Mirowie. Hale zostały wybudowane w latach 1899-1901. Do momentu zniszczenia w 1944 roku Hale Mirowskie stanowiły największy obiekt handlowy w Warszawie. Sprzedawane były tam głównie ryby i świeże warzywa. Pierwsze lata wojny hale przetrwały bez większego uszczerbku, do ich zniszczenia doszło dopiero podczas Powstania Warszawskiego. Hale Mirowskie były również miejscem masowych egzekucji mieszkańcow zachodniego Śródmieścia. Ostatecznie hale zostały spalone, jednakże ich mury nadal stały. Po wojnie  w ich miejscu planowano utworzyć park, ostatecznie jednak na szczęście dla Warszawy postanowiono je odbudować. W 1948 roku na krótko hale stanowiły zajezdnię dla autobusów MZK. Z upływem lat stan obu budynków ulegał znacznemu pogorszeniu, w okresie komunizmu wprowadzono wiele modnych wówczas modyfikacji, jednakże zupełnie nie pasujących do projektu budynku. Obecnie Hale Mirowskie powoli wracają do łask. Ludność z całej Warszawy przybywa po zakup świeżych owoców, warzyw i mięsa. Tydzień temu otworzona została wschodnia z hal, Hala Gwardii. W 1953 roku została ona przekazana Milicyjnemu Klubowi Sportowemu „Gwardia”. Tego samego roku odbyły się tam X Mistrzostwa Europy w Boksie. Podobnie jak hala zachodnia, pełniła funkcje handlowe. Sekcja bokserska zajmowała zaś niewielką część hali wschodniej. 

       W tym roku w Hali Gwardii zostal przeprowadzony remont, a od tygodnia hala stała się miejscem, gdzie od piątku do niedzieli organizowane jest wydarzenie podobne do znanego już z poprzednich lat targu śniadaniowego, gdzie można zarówno zjeść coś mniejszego, czy większego, napić się wina, kupić konfitury, zaopatrzyć się w ekoliczne warzywa i owoce, czy jak niegdyś - w świeże ryby. Nie ukrywam, że moja wizyta w Halii Gwardii była okraszona obawą, że będzie to miejsce zupełnie nie na kieszeń przeciętnego Kowalskiego, a potrawy bedą zbyt wymyślne. Owszem, są stoiska oferujące wina i sezonowaną wołowinę, której cena jak można się domyślić jest wysoka, jednocześnie jednak są stoiska gdzie coś dobrego i wyjątkowego można zakupić już od pięciu złotych np. zdrowo zakręconego ślimaka, baklavę, czy trochę droższe samosy, hot-dogi albo turecki börek. Przy wejściu od strony targu Hali Mirowskiej znajduje się nawiązujący do historii Hali Gwardii ring bokserski, co jest bardzo miłym dla oka akcentem. Hala Gwardii to nowe miejsce w Warszawie, gdzie można całkiem smacznie zjeść, a jednocześnie zaraz po wyjściu jeśli pora jeszcze na to pozwoli zakupy na targu przy Halach Mirowskich. Wbrew podejrzeniom, do Hali Gwardii nie przybyli wyłącznie żądni świeżej krwii hipsterzy z Ulissesem Joyce'a w dłoni, przy ławach można było spotkać zarówno rodziny z dziećmi, jak i przyjaciół ciekawych nowych smaków i miejsc w Warszawie. Jest to zdecydowanie miejsce, do którego warto zajrzeć od czasu do czasu. 


Otomańska Pokusa

Nie ukrywam, że wybierając się do Hali Gwardii, byliśmy już nieco głodni. Dlatego też, kiedy przekroczyliśmy próg hali od razu apetyt się wyostrzył. Jeżeli chodzi o jedzenie, nigdy nie kupuję go od razu. Po pierwszym okrążeniu i prozaicznym rozeznaniu się w sytuacji naszą uwagę przykuła Otomańska Pokusa, oferująca rozmaite odmiany baklavy. Turecka baklava, nie dość, że słodka w smaku, równie urodziwa jest w wyglądzie. Obok pięknie symetrycznie ułożonych słodkości znajdował sie inny turecki przysmak - börek. Tradycyjnie przygotowuje się go z ciasta yufka,  z nadzieniem z sera owczego, ziół i świeżych liści szpinaku. Danie często przybiera formę zapiekanki, którą po upieczeniu kroi się na kwadraty. Istnieją także wersje z nadzieniem z rybą, czy mięsem, ale są one znacznie mniej popularne. Potrawę serwuje się zarówno jako przystawkę, jak i danie główne, czasem pełni funkcję pożywnego śniadania. Otomańska Pokusa oferowała trzy rodzaje nadzienia: wegańskiego z pieczarek, wegetariańskiego z sera feta i szpinaku oraz mięsnego z wołowiną. Nasz wybór padł börek na borek z nadzieniem mięsnym. Szybka przegryzka w sam raz na zaspokojenie pierwszego głodu.

Tikka Masala Restauracja Indyjska

Resturacja ograniczona do jednego stoiska, kuchni, która ma do zoferowania tysiące rozmaitych potraw - czy to może się udać? Przyznam, że podeszłam do tematu z dużym dystansem. Kuchnia indyjska nie należy ani do łatwych, tym bardziej do szybkich, ani tym bardziej do tanich. Jadłospis, chociaż wielostronicowy, został ograniczony do kilku potraw - głównie typu curry z dodatkiem kurczaka lub sera paneer, napojów lassi oraz trzech rodzajów samosy: wegetariańskiej, z kurczakiem oraz z baraniną. Postanowiliśmy spróbować samosy  z kurczakiem. W zestawie były dwie samosy z dodatkiem dwóch sosów. Samosy były delikatne w smaku, z nienarzącającą się nutą kuminu. Był to strzał w dziesiątkę, była to pozycja jednocześnie nienawyrężająca budżetu, pozwolila posmakować indyskich specjałów, a jednocześnie pozostawiająca miejsce na dalsze doznania kulinarne. Sosy serwowane do samosy były bardzo smaczne, a samo podanie dania było bardzo estetetyczne.

Dig dog


Koło stoiska z hot dogami nie dało się przejść obojętnie. Pełne wyraźnych kolorów i dodatków hot dog z daleka wodziły na pokuszenie. Nasz wybór padł na klasycznego dig-doga. Nie oczekiwałam, się niczego wyjątkowego, przeciwnie spodziewałam się raczej zwykłej parówki w zwykłej bułce z dodatkiem musztardy i keczupu - w rzeczy samej tak klasyka nakazuje. Po kilku minutach otrzymałam bułkę z parowką polaną sosami z dodatkiem prażonej cebuli. Tak miało w końcu być. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Do wyboru była parówka wieprzowa, tudzież wołowa. Wybór padł na wieprzową - bynajmniej zwykłą, była to lepszej jakość parówka, smaczna z resztą. Składników nie pożałowano. Całość można było ocenić za porządną i smaczną przekąskę wartą swojej ceny. Jeżeli chodzi o dig doga, określeniem tym powszechnie nazywa się małe, hałaśliwe, zadziorne psy, których ulubionym zajęciem jest kopanie dołów. Rzucają się w oczy, trochę paskudzą, ale i tak je lubimy - tak też moża uznać że było z dzisiejszym dig-dogiem.


 Melt Cheeeese & Wine


Tuż obok stoiska Dig Dog, była gratka dla smakoszy serów. Topiony, rozpływający się ser to marzenie niejednego konesera smaku, dlatego z takim ów wielbicielem będąc nie sposób było przejść obojętnie koło Melt Cheeese & Wine. Stoisko oferowało może skromne menu, ale oparte na kilku rodzajach serów topniejących na naszych oczach, co tylko potęgowało żądzę konsumpcji. Podobnie jak przy poprzednim wyborze, kontynuowaliśmy kult klasycznej skromności, wybierając grillowaną kanapkę wypełnioną suto topniejącym serem. Nie muszę chyba opisywać, jakim przyjemnym doznaniem dla podniebienia było ów danie. Kanapka dała poczucie pełnej sytości i stała się ostatnim, smakołykiem skonsumowanym tego dnia na hali.